Poezja jesienna

5Za oknem czysty błękit nieba i przecudna rzymska jesień, a mnie na dobre złapało przeziębienie. Najgorszy ze wszystkich objawów aktualnej niemocy jest zwłaszcza paskudny kaszel, którego natężenie zdaje się sugerować, że umieram już na galopujące suchoty. Nic więc dziwnego, że gdy tylko zszedłem dziś rano na śniadanie, Artur natychmiast zawrócił mnie do łóżka i stanowczo zabronił jakiegokolwiek wychylania nosa z pieleszy.

Zamiast spaceru na cmentarz z przyjaciółmi pozostaje mi zatem słuchanie „zaduszkowej” Siesty Kydryńskiego i nadrabianie zaległości w czytaniu, a wcześniejsze plany nawiedzenia grobu Johna Keatsa odkładam na czas bliżej nieokreślony. Nie mogąc zapalić znicza na mogile ulubionego angielskiego romantyka, sięgam po jeden z najpiękniejszych jego wierszy, w sam raz na listopadową porę. Powstała 190 lat temu „Oda do jesieni” nieodmiennie zachwyca mnie swym lirycznym kunsztem. Tutaj w genialnym tłumaczeniu Stanisława Barańczaka:

Poro mgieł i miękkiego owoców rumieńca
Powiernico sekretów Słońca, gdy, w obrzędzie
Dojrzewania, girlandą ciężkich gron uświęca
Wspinaczkę winorośli pod strzechy krawędzie;
Ty, co wiesz, jak ciężarem jabłek giąć omszały
Konar, słodyczą sycić owoc aż do rdzenia,
W orzechu spęczniać jądro, nadymać otyłą
Dynię; jak skłaniać późne kwiaty do kwitnienia
Raz, i raz jeszcze, aby pszczoły stąd czerpały
Pewność, że nigdy letnie nie miną upały,
Choćby ciągliwe złoto w ul się nie mieściło.

Któż cię nie widział, poro bujna, choć najcichsza?
Kto wzrokiem w dal wybiega, oczy nieraz przetrze,
Widząc, że siedzisz sobie na klepisku spichrza,
Z falą włosów wznoszącą się miękko na wietrze;
Lub uśpiona oparem maków, co w krąg płoną,
Leżysz w polu, a czerwień kwiatów zarumienia
Łan, który zżęcia jeszcze przez chwilę unika;
Lub głowę twoją, koszem kłosów obciążoną,
Widać tylko, gdy brodzisz korytem strumienia;
Albo też godzinami nie spuszczasz spojrzenia
Z sączącej się spod prasy strużki jabłecznika.

Gdzie wiosenne piosenki? Dlaczego przebrzmiały?
Mniejsza z tym; twoich własnych muzyk tajemnica
Z płatków obłoków składa zachodu chorały
I różanym odcieniem ścierniska nasyca;
A wtedy cienki lament komarów odurza
Chylące się w powiewie sitowie zatoki
I trzciny, które rzeczna fala rozkolebie;
I podrosłe jagnięta beczą u stóp wzgórza;
I w trawie grają świerszcze; i gwizd swój wysoki
Drozd z gałązki wysyła w gasnące obłoki;
I jaskółki zwołują się w wieczornym niebie.

~ - autor: Szymon w dniu 01/11/2009.

Jedna odpowiedź to “Poezja jesienna”

  1. ZDROWIA!!!!

Dodaj komentarz